Trwają prace modernizacyjne na serwerze. Video będzie dostępne wkrótce. Przepraszamy za niedogności.

Na czym polega skuteczna współpraca pacjent - lekarz?

Tym razem mamy pomoce naukowe w ręku, ponieważ chcemy sobie porozmawiać o edukacji pacjenta. Żeby wyedukować pacjenta, musimy najpierw wyedukować troszkę siebie. 

Otóż naszą rolą jest nie tylko wprowadzenie farmakoterapii, nie tylko napisanie skierowania na rehabilitację, z którym nie wiemy co się może dziać, ale też wytłumaczenie pacjentowi, że przede wszystkim on sam jest własnym terapeuta i to przede wszystkim on sam, jest przyczyną swojej dolegliwości, ponieważ np. czasem przez kilkanaście godzin dziennie sam sobie szkodzi swoją nieprawidłową postawą.

Posługując się modelem kręgosłupa, można pokazać pacjentowi chociażby w ciągu 30 sekund, że zginając kręgosłup, zgniatamy chore krążki międzykręgowe, tak, że każde takie zgięcie, to jest nacisk na jego chory punkt. Jeżeli on to powtórzy 100, 200, 1000 razy dziennie, to nie może oczekiwać, że nawet trzeci stopień drabiny analgetycznej mu pomoże. I tu dochodzimy do bardzo omijanego i bardzo nielubianego przez część naszych kolegów po fachu tematu, czyli do umiejętności miękkich, tak zwanych z ang. soft skills. Niestety, jeżeli chcemy być skutecznymi terapeutami, jeżeli chcemy dobrze leczyć swojego pacjenta, musimy zdobyć trochę jego zaufania. Musimy także okazać mu odrobinę współczucia i musimy spróbować troszkę wczuć się w jego sytuację. 

E: Jednak zgodzisz się z tym, że jest to trudne w ciągu 10 minut w POZ?

M: Tak, zgodzę się, że jest to bardzo trudne i dlatego namawiam, żeby takiego pacjenta umówić sobie jakoś na kolejną wizytę. Jest to czasami kwestia jedynie organizacji. Znajdźmy sobie tę godzinę, w której nie przyjmujemy normalnych pacjentów, tylko umawiamy już na swoją pojedynczą wizytę np. Pana Kowalskiego, czy Panią Malinowska, kiedy będziemy mogli poświęcić im te 15 minut na edukację. Oczywiście jest to “wyrwane”, jakby innym pacjentom, ale zróbmy sobie małą kalkulację tj. raz poświęcę 15-20 minut a potem każda kolejna wizyta Pana Kowalskiego, czy Pani Malinowskiej potrwa 3-5 minut.

E: Zgodzę się z Tobą, natomiast myślę, że dobrym rozwiązaniem będzie też udostępnienie naszym pacjentom materiałów, które pozwolą im w domu, w spokoju przeczytać jakie ćwiczenia powinien zastosować i na czym polega ich choroba. Te materiały są dołączone do naszego kursu, także nic prostszego, niż po prostu podać je dalej. 

M: Tak, tylko sama wiesz doskonale, że krótkie powiedzenie: “Ma Pan tu kartkę i proszę tak robić!” niczego nie rozwiąże. Pacjent, po pierwsze poczuje się trochę zlekceważony, po drugie, nie będzie rozumiał dlaczego ma coś takiego robić. 

Naprawdę, czasami wykonanie prostego ruchu w kierunku pacjenta, zapytanie się go, jak na przykład wykonuję swoją pracę i wskazaniem mu, że takie wykonanie tego i tej czynności obciąża mu chory kręgosłup, a gdyby to zrobił inaczej, przestanie ten kręgosłup obciążać, już nam ułatwi pracę. Poza tym, ważne jest skorzystanie z umiejętności przekazania tego w sposób dostępny dla pacjenta. Inaczej będziemy rozmawiać z profesorem Uniwersytetu, inaczej będziemy rozmawiać z mechanikiem. Jeżeli ja, rozmawiam z mechanikiem samochodowym, to mówię mu bardzo prosto: “Ma Pan zablokowany staw biodrowy, ten staw biodrowy nie rusza się w prawidłowy sposób. Dlaczego się Pan dziwi, że wysiada Panu kręgosłup”. Jeżeli mamy półośkę, która w samochodzie pracuje tak i jeden koniec jest uszkodzony i zablokowany, to przecież ten koniec nie może pracować prawidłowo. Ten człowiek w ciągu 15 sekund został poinformowany w taki sposób, że rozumie swoją chorobę. Myślę, że warto by było, jeżeli chcemy leczyć pacjentów z bólami kręgosłupa pracować nad takimi umiejętnościami. Każdy z nas powinien sobie stworzyć taki, jakby swój słowniczek wewnętrzny w głowie tzw. sposobów komunikacji z pacjentem.

E: Myślę, że edukacja jest podstawą naszej terapii. W trakcie całego naszego kursu skupiamy się na analgezji, na farmakoterapii, na rehabilitacji, jednak nie zapominajmy, że to 5 minut edukacji naszego pacjenta, jest czasami kluczem do tego, żeby ta terapia w ogóle miała sens.

M: Jeśli pozwolisz, podpowiem ci kilka, być może zabawnych, być może niepoważnych i wręcz dziecinnych tekstów, jednak zawsze twierdzę, że właśnie to, pacjenci zapamiętują. Jeżeli pacjenta uda nam się nawet rozśmieszyć, używając jakiegoś obrazowego porównania, ten pacjent lepiej to zapamięta i w momencie następnego bólu, będzie o tym pamiętał. Często zachęcając pacjenta do rehabilitacji, do regularnych ćwiczeń, mówię: “Adam Małysz, jakby opuszczał treningi, to by mistrzem świata nie został”. Bądź tłumaczę: “Proszę Pana, to nie jest tak, że jest jeden zestaw ćwiczeń na każdy chory kręgosłup. Jeżeli mamy grupę sportowców, to każdy sportowiec ma swojego trenera i ćwiczy zupełnie co innego”. Poza tym, trzymając się przykładu Małysza, co innego taki Małysz ćwiczy, jak skakał 50m a co innego jak 200m. 

W kilku prostych zdaniach możemy przekazać bardzo szeroką wiedzę, tak naprawdę kwintesencja tego, co pacjent ma ze sobą zrobić a przekazujemy to w taki sposób, że każdy jest to w stanie zapamiętać.

W podsumowaniu tej części naszej rozmowy zawsze mówię pacjentowi, że skuteczne leczenie kręgosłupa spoczywa na 4 filarach:

  1. dobra rehabilitacja,
  2. zmiana nawyków,
  3. dobrze dobrana farmakoterapia, 
  4. stan emocjonalny pacjenta. 

Autorzy: lek. Ewa Koźmińska-Badr, lek. Marek Duszkiewicz